Panika na giełdzie

Gazeta Wyborcza - 17-01-2008 05:45, aktualizacja: 17-01-2008 08:02
Akcje tanieją od początku roku, ale w tym tygodniu doszło do katastrofy. W środę WIG20 tracił momentami 5 proc., zakończył sesję spadkiem 3,6 proc.
Tłumy na wyścigi chcą się pozbyć tracących na wartości akcji. Wycofują oszczędności z funduszy, które inwestują również na giełdzie. Zarządzający funduszy musza bez oglądania się na cny akcji sprzedawać je, by wypłacić pieniądze przerażonym klientom - napisała "Gazeta Wyborcza".

Topnieją giełdowe majątku zbudowane przez pięć lat hossy - zarówno kilkuset tysięcy drobnych inwestorów, jak i rekinów z pierwszych strona gazet: Leszka Czarneckiego, Michała Sołowowa, Ryszarda Krauzego. W dwa tygodni każdy z nich stracił po kilkaset milionów złotych ze swoich fortun liczonych w miliardach - czytamy w "Gazecie".
Atmosfera przypomina rok 2000 po pęknięciu bańki internetowej, lub wiosnę 1994 r., gdy sprzedaż państwowych akcji Banku Śląskiego wywołała gwałtowną wyprzedaż papierów przez inwestorów i spadkiem cen.

Teraz inwestorzy wpadli w panikę, mimo że w polskiej gospodarce nie wydarzyło się nic niepokojącego. Wzrost PKB jest bliski 7 proc., spada bezrobocie, optymizm konsumentów jest na rekordowym poziomie -napisała "GW".

Bessę zafundowali nam zagraniczni inwestorzy, którzy nie wytrzymali bombardowania informacjami o pogrążaniu się w recesji gospodarki USA. Kryzys rynku nieruchomości wywołał tam reakcję łańcuchową: spadły ceny domów, największe banki, jak Citigroup, zanotowały ogromne straty, wzrosło bezrobocie, konsumenci zacisnęli pasa - wyjaśnia "Gazeta".

Udział zagranicznych inwestorów w handlu na warszawskiej giełdzie wynosi ok. 30 proc. więc ich odwrót wywołał spustoszenie. W ostatnich dniach dołączyli się wystraszeni inwestorzy krajowi. Dlatego na naszym rynku przecena jest głębsza niż w USA.

Czytaj więcej:     TFI | bessa | akcje | Giełda Papierów Wartościowych

KOMENTARZE (1)

Zobacz wszystkie komentarze (1)

DODAJ KOMENTARZ

Formularz komentarza