Więcej władzy, więcej odpowiedzialności. Jan Krzysztof Bielecki o konsekwencjach kryzysu
wnp.pl (Wojciech Kuśpik i Jan Bazyl Lipszyc) - 13-03-2010 16:43, aktualizacja: 14-03-2010 08:49
- Kryzys dalej w nas siedzi i wydaje się że, przynajmniej w pewnych obszarach, pogłębia się - mówi były premier Jan Krzysztof Bielecki, przewodniczący Rady Gospodarczej przy Prezesie Rady Ministrów.
Jakie nauki i przestrogi zostały nam po kryzysie, jak zmienił się rynek finansowy, czego nauczyły się banki ?
- Pytanie jest prowokacją, bo zakłada, że kryzys się skończył, wkroczyliśmy w fazę refleksji i nadziei na pomyślne jutro. Kryzys dalej w nas siedzi i wydaje się że, przynajmniej w pewnych obszarach, pogłębia się. Zmienia tylko formę, bo początkowo mieliśmy do czynienia z kryzysem w sektorze bankowym, potem wszedł on do strefy realnej, dokładnie odwrotnie niż w czasie Wielkiego Kryzysu. Teraz problemem jest stan finansów publicznych. Tempo wzrostu długu publicznego świadczy, że mamy do czynienia z niepokojącym zjawiskiem.
Najgorsze może jeszcze być przed nami?
- Widziałem analizę zrobioną przez kilku głównym ekonomistów z niemieckiego sektora bankowego, z której wynika, że nie wiadomo, kiedy niemiecka gospodarka, która zawsze była wzorem staranności i przestrzegania zasad, będzie w stanie wrócić do kryteriów z Maastricht, jeśli chodzi o wysokość długu publicznego w relacji do PKB. Klub Stu, czyli grupa krajów, których dług przekracza sto proc. PKB, rozrasta się w gigantycznym tempie. W najbliższych latach mogą do niego dołączyć Wielka Brytania i Francja. Zarówno w USA, jak i w Europie nie ma odpowiedzi na pytania o sposób rozwiązania tego problemu.
Nic nie wskazuje też, żebyśmy za chwilę mieli do czynienia z boomem gospodarczym, który mógłby obniżyć koszty finansowe obsługi długu. Wiele wskazuje za to na ożywienie gospodarcze bez tworzenia nowych miejsc pracy, więc koszty socjalne bezrobocia będą dalej wisieć na finansach publicznych.
Powinien powstać unijny lub europejski system ściślejszego nadzoru nad bankami?
- Na pewno jest problem ryzyka systemowego, które wyszło poza granice państw. Musimy się więc nauczyć współdziałać, ale dziś mamy za mało informacji, żeby decydować, jak się zabezpieczyć przed tym ryzykiem systemowym. Są różne koncepcje, np. znowelizowany podatek Tobina, który mógłby być funduszem gwarancyjnym, zabezpieczającym przed tym ryzykiem. Istotne jest z naszego punktu widzenia, że to powinno być realizowane na zasadzie - im więcej władzy, tym więcej odpowiedzialności. Nie powinno być tak, że zarządzanie centralizujemy, a odpowiedzialność pozostawiamy na szczeblu lokalnym.
Rozmawiali Wojciech Kuśpik i Jan Bazyl Lipszyc.
Pełny tekst rozmowy w kwietniowym numerze Nowego Przemysłu.
- Pytanie jest prowokacją, bo zakłada, że kryzys się skończył, wkroczyliśmy w fazę refleksji i nadziei na pomyślne jutro. Kryzys dalej w nas siedzi i wydaje się że, przynajmniej w pewnych obszarach, pogłębia się. Zmienia tylko formę, bo początkowo mieliśmy do czynienia z kryzysem w sektorze bankowym, potem wszedł on do strefy realnej, dokładnie odwrotnie niż w czasie Wielkiego Kryzysu. Teraz problemem jest stan finansów publicznych. Tempo wzrostu długu publicznego świadczy, że mamy do czynienia z niepokojącym zjawiskiem.
Najgorsze może jeszcze być przed nami?
- Widziałem analizę zrobioną przez kilku głównym ekonomistów z niemieckiego sektora bankowego, z której wynika, że nie wiadomo, kiedy niemiecka gospodarka, która zawsze była wzorem staranności i przestrzegania zasad, będzie w stanie wrócić do kryteriów z Maastricht, jeśli chodzi o wysokość długu publicznego w relacji do PKB. Klub Stu, czyli grupa krajów, których dług przekracza sto proc. PKB, rozrasta się w gigantycznym tempie. W najbliższych latach mogą do niego dołączyć Wielka Brytania i Francja. Zarówno w USA, jak i w Europie nie ma odpowiedzi na pytania o sposób rozwiązania tego problemu.
Nic nie wskazuje też, żebyśmy za chwilę mieli do czynienia z boomem gospodarczym, który mógłby obniżyć koszty finansowe obsługi długu. Wiele wskazuje za to na ożywienie gospodarcze bez tworzenia nowych miejsc pracy, więc koszty socjalne bezrobocia będą dalej wisieć na finansach publicznych.
Powinien powstać unijny lub europejski system ściślejszego nadzoru nad bankami?
- Na pewno jest problem ryzyka systemowego, które wyszło poza granice państw. Musimy się więc nauczyć współdziałać, ale dziś mamy za mało informacji, żeby decydować, jak się zabezpieczyć przed tym ryzykiem systemowym. Są różne koncepcje, np. znowelizowany podatek Tobina, który mógłby być funduszem gwarancyjnym, zabezpieczającym przed tym ryzykiem. Istotne jest z naszego punktu widzenia, że to powinno być realizowane na zasadzie - im więcej władzy, tym więcej odpowiedzialności. Nie powinno być tak, że zarządzanie centralizujemy, a odpowiedzialność pozostawiamy na szczeblu lokalnym.
Rozmawiali Wojciech Kuśpik i Jan Bazyl Lipszyc.
Pełny tekst rozmowy w kwietniowym numerze Nowego Przemysłu.
Czytaj więcej: dług publiczny | kryzys finansowy | Bielecki Jan Krzysztof
Zobacz Także
- Inwestorzy zagraniczni zainwestowali w polskie papiery skarbowe 105 mld zł 30-07-2010 14:55
- Hiszpania. Zapatero zapowiada oszczędnościowy budżet na 2011 r. 30-07-2010 14:39
- W.Brytania. Najtrudniejsze decyzje ws. cięć wciąż przed rządem30-07-2010 14:16
- Fed: wzrost gospodarczy zwolnił w niektórych regionach USA28-07-2010 21:15
- Nie ma obecnie ryzyka nawrotu recesji w gospodarce światowej28-07-2010 18:22
- PKB Litwy rośnie po raz pierwszy od półtora roku28-07-2010 14:34
- Janusz Lewandowski: Uczymy się kryzysu09-06-2010 10:21
- Kryzys się skończył? Najgorsze dopiero przed nami18-11-2009 11:43
- Polskie firmy czeka próba płynności18-11-2009 11:38
- Kryzys dla odważnych16-11-2009 11:59
- IT: Rynek pod presją02-09-2009 10:59
- CTL Logistics - odporni na kryzys15-07-2009 09:11
POLECAMY
KOMENTARZE (2)
-
13.03.2010 22:58hahaha
-
BRAKI W KASIE WŁASNEJ BZDURA,BZDURA,BZDURA.TRZEBA ZACZĄĆ PŁACIĆ ZA PRACĘ,A KRYZYS SAM SIĘ ROZWIĄŻE.KRYZYS WYWOŁALI BANKOWCY I TRZEBA IM ZAJRZEĆ DO D.... !!!!!
13.03.2010 18:33ADOS










bielecki i proby bronienia donalda kryzys teraz uderza w finanse :) bo tusk ma powazne probrmy.. nie bedize mial prezydentury i jeszcze mu sie rzad rozsypie :) i dobrze. A skzoda ze (...)